FANDOM


<< Poprzednia strona


Na wielkiej tafli oceanu kołysała się mała łódka. Były w niej dwa pingwiny i jeden maskonur.

- No i gdzie ten Bulgot, kłamco j*bany?- zapytał wściekle wyższy z pingwinów, ubrany w czarny dres.

Związany maskonur rozglądał się z przestrachem.

- Przysięgam, miał być właśnie tutaj!- wrzasnął przerażony, patrząc z przestrachem na lufę wystającą z kieszeni dresiarza.

Ten już miał do niej sięgnąć, gdy odezwał się drugi, niższy, rudobrody pingwin:

- Zaczekaj, Łysy.

- Na co niby mam czekać, Louis? Łże! Nie wierzę mu jak psu!

Towarzysz przyciągnął go do siebie i szepnął:

- A ja tak. Każdy wyśpiewałby prawdę po takich torturach. A już tym bardziej, kiedy widzi, że prześladowcy zabierają go potem ze sobą. Bałby się, że zrobią mu znowu to samo.

- To jakim cudem wytłumaczysz, że Bulgot miał być właśnie tutaj, w miejscu dokładnie określonym współrzędnymi, a go, k*wa, nie ma? To wszystko nie trzyma się kupy.

- Przeciwnie- trzyma się. Hans- jak nam powiedział-współpracuje z Bulgotem, który wynajął go do pokonania Skippera. Wykonał zadanie- zabił Skippera i pozbył się go. Ale Bulgot nie ufał mu do końca. Najprawdopodobniej oszukał go co do miejsca, w którym mają się spotkać. Podał współrzędne i określił, że w jego łodzi podwodnej, aby zmylić Hansa, bo obawiał się, że ten może mu przeszkodzić w planach.

- A jakie ma plany?

- Nie wiem. Może podbój świata, podbój Europy, podbój Ameryki… Ale nie podzielił się nimi z Hansem.

Łysy nie odpowiedział od razu.

- Spójrz, wysepka.

Louis popatrzył tam, gdzie wskazał jego towarzysz. Faktycznie- nie tak daleko od nich znajdowała się mikroskopijna wręcz wyspa; wydawało im się, że widzą kogoś na jej brzegu. Podpłynęli tam, ale kiedy wysiedli (Hans został w łódce), tego kogoś już nie było. Nie musieli długo czekać- zaraz zza krzaków, ciągnąc za sobą kłodę drewna, wyszła pewna postać.

Tą postacią był Skipper.

Na widok oniemiałych Louisa, Łysego i Hansa dobrodusznie się zdziwił.

- Cześć, nie wiecie może, gdzie mieszkam i jak się nazywam?- zapytał uprzejmie, lecz bardzo poważnie.

- Eee…- zaczął Louis.

- Nie no, skoro jestem pingwinem, to pewnie mieszkam i powinien być na Antarktydzie- stwierdził Skipper wesoło i głupkowato, przywiązując jedną liną jedną kłodę do drugiej; dopiero teraz trójka zauważyła, że buduje tratwę.

- Ale… ale…. ty miałeś nie żyć!- zawołał Hans, jednocześnie zaskoczony i zawiedziony.

Łysy wszedł mu w słowo:

- Co to za wygłupy, Skipper?! Wracamy do domu!

- Domu?- spojrzał na niego ze szczerym zdumieniem.- Kim wy jesteście?

Polak i Szkot wbili ciężkie spojrzenie w Hansa.

- Ooj, bo….- zaczął się plątać- zanim go zabiłem, potraktowałem jego mózg Memodestruktorem- urządzeniem kasującym pamięć, według polecenia Bulgota.

- Jak go, k*wa, zabiłeś, jak on tu jest?

Chwycił Skippera za ramiona i potrząsnął.

- Posłuchaj: jesteś Skipper i mieszkasz w Ameryce, dowodząc tam najbardziej elitarną grupą komandoską na świecie.

- Grupą komandoską?….- zastanowił się Szef.- Już wiem!- jego twarz rozpromieniła się.- Tak! Mam Manfrediego i Johnsona! Bardzo chętnie bym ich teraz zobaczył!

Dresiarz strzelił facepalma.

- Kolega żartował.

Hans i Łysy spojrzeli na Louisa, który wypowiedział to zdanie.

- Tak naprawdę dostałeś nową szansę od życia.

- Nową… szansę?- zdziwił się Skipper.

- Tak. Ale sam nie dasz rady, twoja jaźń jest na razie zbyt słaba. Potrzebujesz przewodnika duchowego.

Łysy znowu westchnął z zażenowaniem.

- I to ja nim jestem!- dokończył Louis, a do Łysego szepnął:- Nie wzdychaj, chyba to łyknie.

- I na czym ma to niby polegać?

- Istotą każdego odrodzenia duchowego jest podróż.

- Podróż? Podróż dokąd?

- W tym przypadku do Nowego Jorku.

- Ale przecież pingwiny żyją na Antarktydzie.

- Zasada numer jeden: być posłusznym swojemu przewodnikowi duchowemu. Nie dyskutować z nim. Myślisz, że jestem tu przypadkowo? O nie, zostałem wybrany spośród wieku kandydatów.

- A ci dwaj?- Skipper, prawie już przekonany, wskazał na Łysego i Hansa.

- A, ci?- Louis lekceważąco machnął płetwą.- To tylko moi pomagierzy. Nikt ważny. Oni też muszą mnie słuchać. To mniej rozwinięte istoty. Zwłaszcza umysłowo mniej rozwinięte.

- Ja ci dam mniej rozwinięte!...- zaczął Łysy, ale Szkot syknął cicho:

- Zamknij się, chcesz wszystko zepsuć? Już go mamy.

- No dobra- Skipper wziął się dziarsko pod boki.- No to ruszajmy do tego, jak mu tam, Nowego Jorku!


>> Następna strona

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki