FANDOM


Fanfic autorstwa użytkownika Wojti2000 (dyskusja).


To był spokojny dzień w Central Parku, słońce świeciło i otulało swymi promieniami każde zwierzę w Zoo, jeszcze zamknięte. Z wybiegu pingwinów dobiegały głośne dźwięki. Było to stukanie młotka i szlifierki, to był inteligentny pingwin Kowalski, który to właśnie tworzył nowy wynalazek, nazywający się powiększacz apetytu. Właśnie przytwierdzał lufę gdy podszedł do niego Skipper.

-Kowalski, tylko pamiętajcie żeby to nie rozsadziło Rico.- powiedział tonem człowieka znającego się na rzeczy, i poklepał kolegę po plecach po czym wyszedł, a Kowalski wrócił do konstrukcji. Jedyne co pozostało to zbiornik z Apetyterem który był sercem wynalazku. Leżał pomiędzy probówkami i kolbami pełnymi różnokolorowych substancji. Wziął go i włożył do środka swojej nowej maszyny. Zrobił ją gdyż ich wypluwający sprzęt spec od materiałów wybuchowych Rico był chory. Nie miał w ogóle apetytu, nawet na jego ulubione ryby, a także tym samym utracił siły do walki, a co za tym idzie dalszego wypluwania broni.

-Szefie, gotowe!- krzyknął z radości i wbiegł do głównego pomieszczenia gdzie stał już manekin to testu, wraz ze Skipperem i Szeregowym. Kowalski z dumną miną szykował się do strzału próbnego w manekina bo zgodnie z instrukcją dowódcy chciał (i musiał) sprawdzić czy Rico od tego nie wybuchnie. Skipper zasłonił się poduszką, bo już miał spore doświadczenia z wybuchaniem, natomiast Szeregowy uciekł ze strachem.

-Strzelam za 4....3....2...1....

Nagle do kryjówki wpadło coś turlającego się o kolorze brązowym, i zaczęło odbijać się po pokoju. Zaskoczony Kowalski nacisnął spust i niechcący wycelował w brązową istotę. Skipper tylko pisnął gdy zielony promień przeleciał mu nad głową, natomiast Szeregowy osunął się na podłogę gdy od ściany, ten zielony pocisk się odbił, po czym trafił w istotę. Ta zatrzymała się i okazała się być ich przyjaciółką, Marlenką. Kowalski stał się blady jak papier, natomiast Skipper odrzucił poduszkę i podbiegł do wydry.

-Marlenka, nic ci nie jest?- zapytał trzepiąc ją po policzkach.

-Ummmm....nie....nie sądzę.- odparła wydra i wstała. Kowalski westchnął, ale przerażenie błyskawicznie wróciło do jego ciała gdy ujrzał że wydra sięga do ich szafki po sardynki. Natomiast Skipper był wściekły tak że zrobił się czerwony, koloru dojrzałych wiśni. Jego lewe oko zaczęło obracać się niekontrolowanie.

-KOWALSKI!- ryknął -Znajdźcie zaraz mi tu lekarstwo na to....coś!

Marlenka beknęła i sięgnęła po kolejną puszkę ryb. Szeregowy też zdenerwował się jak jego szef, ale jako iż byłmiły a także przyjazny dla każdego nie wrzasnął na Kowalskiego, który to stał jak wryty pośrodku głównego pomieszczenia z powiększaczem apetytu pod pachą.

-Ja nie....- zaczął, ale urwał gdy zobaczył jak Skipper zaczyna tak się wściekać że drżał bez kontroli. Wtedy właśnie wszedł sam Rico, zdziwiony po ujrzeniu pustych puszek po konserwach, czerwonego z gniewu szefa, przerażonego Kowalskiego i Szeregowego leżącego jak worek kartofli pod ścianą. Kolejne, głośniejsze beknięcie wyrwało się wydrze gdy pożerała już przedostatnią sardynkę z dziesiątej puszki i pożądliwie wpatrywała się w kolejną. Rico to zauważył i chciał zabrać ich ostatnią konserwę nim zrobi to wydra. Podbiegł szybko i chwycił ją. Ale Marlenka oblizała sobie palce i powiedziała:

-No, chłopaki. To było niezłe ale mam ochotę na jakiś popcorn.

Skipper już nie wytrzymał i zaczął walić głową w ścianę za sobą, natomiast Kowalski po prostu zakrył twarz skrzydłami, upuszczając swój wynalazek. Rico natomiast rzucił Szeregowemu znaczące spojrzenie i wyszli z kryjówki. Wrócili po minucie, przynosząc mnóstwo, ale to mnóstwo popcornu. Ich szef oderwał się od ściany i powiedział powstrzymując się jak tylko mógł najmocniej od kolejnego wybuchu gniewu:

-Przecież....przecież ona nie może jeść!

-Jeżeli ją zapchamy to nie zje więcej.- oświadczył Szeregowy i postawił prażoną kukurydzę przed Marlenką. Ta zaczęła pochłaniać coraz więcej, i więcej. Natomiast Kowalski mruknął nieśmiało:

-Szefie, a może napije się pan....

-NIEEEE!

Za późno. Wydra oderwała się od Popcornu i zaczęła robić sobie kawę. Ale nie w metalowym kubku pingwinów, tylko w wielkiej misie. Podem wskoczyła do niej i zaczęła pić, zagryzając popcornem. Wtedy gniew szefa nielotów sięgnął zenitu. Zaczął niszczyć wszystko co mu wpadło w ręce, podczas gdy Marlenka opychała się kolejnymi porcjami kukurdzy. Szeregowy i Rico wyprowadzili Skippera na zewnątrz, a Kowalski poszedł za nimi.

-Mlask....czekajcie na mnie....chłopaki.- mruknęła Marlenka z pełnymi ustami i wyszła z pustej już wanny. Jej brzuch był wielkości piłki nożnej, i miała mokre futerko. Próbowała przecisnąć się przez dziurę na powierzchnię, spociła się i wyskoczyła z niej jak kula armatnia, po czym wpadła do wody. Ktoś w tłumie ludzi krzyknął:

-Ale tłusta wydra!

Marlenka wyczołgała się na brzeg i zaczęła dobierać się do rzucanych przez ludzi ryb. Zjadła ich już chyba z tuzin, gdy Skipper ją od nich odciągnął i włożył do wnętrza bazy. Tam jej oczy zaczęły wędrować po całym pokoju, aż uchwyciła nimi wielką lodówkę.

-Muszę....- szepnęła i podbiegła do niej, otworzyła i zaczęła pałaszować. Gdy skończyła, jej brzuch był wielkości koła od tira, ale wciąż się oblizywała ze smakiem.

-Jeszcze?- spytał przerażony Szeregowy.

-Mmmm....jeszcze.- odparła Marlenka.

Kowalskiemu to nie przeszkadzało więc strzelił, Marlenka zobacyła Skippera więc poszła do niego bo miała sprawe, ale trafił ją promień Kowalskiego i nagle poczuła wielki apetyt więc zaceła jeść i jeść i jeść aż w końcu stała się duża jak Burt.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki