FANDOM


<< Poprzednia część

Samego, wielkiego Tyranozaura. Sześciotonowa, trzynastometrowa bestia z piekła rodem uzbrojoną w 30 centymetrowe zębiska oraz wielkie pazury ruszyła prosto na nich. Co najgorsze, jego skóra wydawała się być odporna na wszelkiego rodzaju ostrzał. W ruch poszły lasery, karabiny, rakiety, granaty, fale soniczne, Krzyki, nawet magia, ale nic nie dały. Tylko mieczom Zakonników udało się go uszkodzić. Ale czym że jest pięciocentymetrowe cięcie nogi dla takiego potwora? Niczym.

- Luke, Geralt! – krzyknął Zheng – Polatajcie mu koło głowy, może damy radę mu uciec.

- A czemu tylko my dwaj? Altor też umie latać – powiedział Geralt.

- Jego Krzyk może nam się przydać tutaj. A i tak nie da rady za wami nadążyć – stwierdził Rahip. – To jedyne, co nam przychodzi do głowy.

- A jak wy uciekniecie, to co z nami? – dopytywał się Luke.

- Normalnie, odlecimy tak szybko, jak tylko damy radę – odpowiedział Geralt. Sam nie był entuzjastą tego planu, ale musiał przyznać, że nie miał lepszego. Dwójka pingwinów odpaliła swoje Jet-Packi. Widząc ich dinozaur głośno zawarczał i zamykając paszczę przeciął smugi dymu z silników rakietowych. Jednak nikt tego nie zauważył. Wszyscy byli już daleko.

Reszta KOS-u nadal szła w stronę klejnotu, ale tym razem ostrożniej. Przygoda z Tyranozaurem nauczyła ich, że z tymi stworami nie ma żartów.

- Musieliśmy ich zostawiać na pastwę tego… czegoś? – dopytywała się Leila.

- Nie było innego wyjścia – Rahip próbował usprawiedliwić tą decyzję. „Chyba” dodał w myślach.

- A co, jeśli zginą? – pingwinka drążyła temat.

- Leila, tej dwójki nie zabiły ani Cyberkuce, ani Płaczące Jastrzębie, ani machiny Panzera, to tym bardziej nie zrobi tego jakiś gad. – Zheng także robił, co w jego mocy, by się uspokoiła. – Jedyne, co może zabić jednego z nich, to ten drugi.

- Wiem, wiem – Leila zaczęła się uspokajać. – Ale i tak nie powinniśmy ich tak zostawiać.

- Przecież i tak nie mieliśmy innego wyjścia. – wtrącił się Rody One. – Uspokój się. Zheng ma rację. Dopóki się nie pokłócą, to tej dwójki nic nie zabije.

- Ale naprawdę musieliśmy uciekać zamiast jakoś ich wspierać? – Leili nie dało się uspokoić.

- To nie była ucieczka. Po prostu w zdyscyplinowanym pośpiechu opuściliśmy obszar bezpośredniego zagrożenia. – skomentował Spacewalker.

- To jest misja ratunkowa, czy klub dyskusyjny? – zapytał retorycznie Rahip. Nie tylko dlatego, że miał dość tej do niczego nie prowadzącej dyskusji. Zanim Leila się nie odezwała był w pełni przekonany do tego planu, ale z każdym jej słowem jego – i nie tylko jego – pewność spadała.


Luke i Geralt znaleźli się w paszczy dinozaura. Jednak cały czas byli żywi. I ani myśleli umierać.</p>

- Geralt? Rozwalisz jego zęby granatem? – spytał się Luke. Próbował zrobić to rakietami, ale nic to nie dało. A granatnik ma większą siłę ognia. Odpowiedział mu tylko dźwięk zasysanego powietrza, silnika rakietowego oraz wybuch, a chwilę później ryk. Widząc szansę na ucieczkę obaj wystrzelili jak z procy.

- Zaraz. Skoro rozwaliliśmy mu zęby od środka, to może go też da radę tak rozwalić? – zasugerował Luke. Geralt tylko kiwną głową i póki szczęki były otwarte strzelili mu w gardło ze wszystkiego co mieli. Dinozaur został zamieniony na setki kawałków łusek i mięśni, a to wszystko polane sosem z krwi i śliny.

- Już po nim. Lecimy do reszty.

Następna część >>

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki