Fandom

Pingwiny z Madagaskaru fanfakty Wiki

Fanfik użytkownika Hussarya33 cz. 25

1091stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

<< Poprzednia część


KORYTARZ PRZY RDZENIU, STACJA CYBERKUCY.

- Czy tylko mi coś tutaj coś nie pasuje? – zapytał się Geralt.

- A niby co ma nie pasować? – odparł Zheng. – Idziemy sobie do statku, nikt do nas nie strzela…

- No właśnie. Już od kwadransa nikogo nie spotkaliśmy. A wcześniej co góra 5 minut. 

- Może cię to zdziwi, ale Cyberkuce nie mają nieograniczonego potencjału demograficznego – odparł Luke. – Może już załatwiliśmy wszystkich albo Equus w końcu zrozumiał, że nie warto próbować nas zatrzymać.

- Ale mamy ich kryształ, bez niego nie ma zasilania do tej ich broni, zapewne mogącej zniszczyć całą planetę. Z tego, co wiem o Equusie, to, jeśli nie będzie innej opcji, sam będzie próbował nam go wyrwać – odparł Doktor.

- To przynajmniej było krótkie – mruknął Gladus do Altora, mając w pamięci historię kontaktów między Cyberkucami i Władcami Czasu. Dlaczego, zamiast streścić ją do minimum z minimum, poszerzył o zagadnienia z zaawansowanej chronodynamiki? Jakby chciał wykładów, to składałby zapisy na uniwersytet, a nie do oddziału specjalnego. 

- Przynajmniej raz próbował się streścić – odpowiedział Smokoid.

Nagle usłyszeli uderzenia metalowych kopyt o podłogę. 100 droidów w idealnym szyku wyszło zza zakrętu. Widząc ich Geralt posłał im granat, który zniszczył 6 z nich. Wiedział, że Rody One i Spacewalker są w stanie sami pozbyć się takiej armii, ale teraz każdy zniszczony Cyberkuc był na wagę złota. A dokładniej, rzecz ujmując, to 50$. Zakonnicy przygotowali się do odparcia ich salwy. Kiedy tylko droidy zajęły odpowiednie pozycje uruchomiły swoje karabiny laserowe. Rody One i Spacewalker tylko na to czekali. Ich plazmowe miecze odbiły wszystkie pociski Cyberkucy i skierowały je przeciwko nim. Lasery trafiały z powrotem w droidy i przepalały je na wylot. Po paru minutach zostały zniszczone. KOS-owcy szli dalej korytarzem, jednak za zakrętem spotkali kolejne dwie setki droidów.


CENTRUM DOWODZENIA, STACJA CYBERKUCY.

Czarny Cyberpegaz wleciał do pomieszczenia.

- Królu… - w jego głosie było słychać przerażenie i niepewność. Nie wiedział, jak ma powiedzieć królowi to, co musi mu przekazać. Jednak Equus go wyręczył

- Zniszczyli wszystkie droidy? – Cyberpegaz kiwnął głową.

- Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, by ich powstrzymać, ale to po prostu nie są normalne istoty.

- Dość!!! – krzyknął król. – Ilu nam pozostało? Wszystkich.

- 150 ochroniarzy, 450 obsługi, 25 w sztabie oraz król. To wszyscy, co przetrwali. 

Król miał teraz niezłą zagwozdkę do rozwiązania. Wprawdzie ochroniarze mogliby coś im zrobić, ale bez nich będą mogli wejść do sterowni i przejąć kontrolę nad stacją. Obsługę zabiją od razu. Sztab jest od planowania, a nie od walki. Nie tylko, że już pozapominali, jak walczyć, to na pewno się zbuntują. Pozostało mu tylko jedno wyjście. Bardzo ryzykowne, ale jedyne.

- Gdzie teraz są?

- W korytarzu prowadzącym od rdzenia do zachodniej śluzy, właśnie minęli skrzyżowanie ze zbrojownią. – wyrecytował Cyberpegaz. Króla otoczyła złota poświata, a później zniknął.

Następna część >>

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki