Fandom

Pingwiny z Madagaskaru fanfakty Wiki

Fanfik użytkownika Hussarya33 cz. 46

1099stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

<< Poprzednia część

UNIWERSYTET URANICZNY

- Gratulacje <wstaw imię obiektu testowego>. Udało ci się ukończyć wszystkie testy. Wejdź na specjalny Transporter Zwycięzców. Ciasto zostanie wydane u celu twojej podróży.

- W końcu! Może teraz wrócimy do naszej misji? - rzekł Gladus.

- Tak, tak. Jak już mówiłem, klejnot zapewne jest ukryty w centrum sterowania, a droga do niego prowadzi tylko przez komory testowe. Przy odrobinie szczęścia może nawet kieruje nas tam - odpowiedział Doktor. Transporter wiózł ich dalej przez wąskie korytarze. Nagle bohaterowie poczuli falę gorąca. Droga właśnie zakręcała, a Wszechkontroler wypowiedział kolejną część kwestii

- To już jest koniec. Wasz koniec.

Transporter skierował się w stronę jeziora wrzącej magmy. Luke rozejrzał się po pomieszczeniu. Wymyślił na szybko jakiś plan ucieczki. Bardzo ryzykowny, ale może się udać. Wystrzelił jeden z portali nad wysoką półkę. Drugi został otworzony na ścianie obok.

- Gladus, skacz! - krzyknął, kiedy platforma transportera mijała portal. Argharianin, wspomagany telekinezą Rahipa, wskoczył na wysoką platformę. Luke zmienił położenie portalu i dał znać Doktorowi i Rody One'owi, by zrobili to samo. Laska Rahipa zajaśniała na biało, gdy mag się teleportował do reszty. Luke i Leila uruchomili Jet-Packi i też do nich dołączyli.

- Co robisz? - powiedział zapewne zaskoczony Wszehkontroler, mimo iż jego głos na to nie wskazywał. - Gratulujemy pomyślnego przejścia ostatniego testu, w którym - urwał na chwilę - udawaliśmy, że chcemy was zabić. Proszę położyć się na brzuchu z kończynami na plecach i oczekiwać na przybycie ekipy porządkowej.

- Zapomnij! - krzyknął Luke przestawiając portale w katapultę kierującą na pomieszczenia techniczne na górze. W locie przebił grubą szybę, ale wspomagany tytanem szkielet wytrzymał uderzenie. Reszta skakała za nim. W pomieszczeniu panowała dziwna atmosfera. Wprawdzie wszędzie walały się jakieś kawałki papieru z dziwnymi notatkami, komputery leżały w dziwnych pozycjach, ekrany były poprzewracane i pozbijane, a niektóre elementy umeblowania walały się tu i ówdzie. Z drugiej strony jednak, większość sprzętów była sprawna, a nawet jeszcze uruchomiona, a na niektórych biurkach stały kubki z kawą. Naprawdę, cały czas znajdował się w nich napój. Luke miał jakieś przeczucie, że lepiej tego nie pić, a analiza potwierdziła te obawy, ale w zaskakujący sposób. Panowało tam śmiertelne stężenie neurotoksyn - chyba jedynej substwncji śmiertelnej, albo przynajmniej bardzo szkodliwej, dla wszystkich kosmtów. A już na pewno nikt nie używa jej jako śmietanki do kawy. Gdyby tylko miał czas przejrzeć dane z komputerów, ale Gladus mu głowę za to utnie. Wszyscy podeszli na jeden koniec koniec pomieszczenia. Drzwi, co ciekawe, były otwarte. Następne pomieszczenie było podobne.

- Co wam się wydaje, że robicie? - zapytał Wszechkontroler, ale wszyscy go olali, tylko szukali wyjścia z pomieszczeń obserwacyjnych.

- Nie jesteście nawet na właściwej drodze. Nie trzeba było skręcać w lewo.

- Nie przejmujcie się nim. Próbuje nas zmylić - powiedział Doktor, ale i tak wszyscy to wiedzieli. W końcu opuścili długie pomieszczenie techniczne, a ich oczom ukazała się głeboka na cztery piętra, kwadratowa sala. Luke wystrzelił jeden portal na podłogę, a dugi na pobliską ścianę. Wszyscy szybko przeszli na dół.

- Skoro nie chcecie po dobroci poddać się zaplanowanej procedurze testowej, jestem zmuszony użyć siły - powiedział Wszechkontroler, a ściany ukazały roboty bojowe. Wszystkie 48 wielolufowych karabinów maszynowych kierowały się w stronę nowoprzybyłych. Luke natychmiast uruchomił swoją wyrzutnię rakiet, a radar oznaczył wszystkie cele i posegregował je w kolejności do eliminacji. Leila przywdziała pełną zbroję, a jej miotacz laserowy był w pełnej gotowości. Gladus i Spacewalker dobyli swego oręża, a Rahip załadował jakieś zaklęcie bojowe. Doktor natomiast wyciągnął swój śrubokręt soniczny i przestawił go na wytwarzanie tarczy. Wskaźniki laserowe zbliżały się nieubłagalnie w stronę zgromadzonej grupy. 5 metrów... 4 metry... 3 metry... 2 metry... 1,5 metra, karabiny zostały uruchomione. Pociski wchodziły w powietrze niczym nóż plazmowy rozgrzane masło. Zbliżały się coraz bardziej do miejsca, w którym stali kosmiczni komandosi.

Następna część

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki