FANDOM


<< Poprzednia część

Nick zaczął szukać Ersy. Poszedł pod bramę aż ją zobaczył. Był szczęśliwy, że nie stało jej się nic złego. Zobaczył, że rozmawia z kilkoma członkami gangu i jej rany były obandażowane, a na mniejsze rany przyklejono plastry. Pingwin położył apteczkę na trawie. Był na nią wściekły. Wystawiła go, po czym sama przyszła tutaj na własnych siłach, a teraz na niego nie zwraca uwagi. Nick usiadł na ziemię. Myślał tak i myślał, aż klepnął go po plecach Fank. Pingwin nie wiedział o co chodzi, ale zanim cokolwiek powiedział kot zrobił to za niego:

- Masz oko na Ersę?

- Co się teraz stanie w Cin Coluban City? Co z mieszkańcami? - spytał Nick nie chcąc drążyć wcześniejszego tematu.

- Burmistrzem zostanie żółw, a strażników jakiś sobie znajdą. Nie dbam o to - powiedział Fank bez najmniejszego pojęcia całą sprawą.

- A co teraz z nami? - zapytał pingwin.

- Idziemy do Nowego Jorku. Teraz już nic na nas dobrego tutaj nie czeka, a tam kto wie. Tam mojego gangu nie znają, a tutaj mam sporo wrogów.

Kot wstał nie mówiąc nic. Zauważył, że Nick nie chce rozmawiać. Po kilku minutach cały gang zebrał zapasy, po czym Fank dał rozkaz, aby rozpocząć marsz. Ominęli bramę Cin Coluban City i poczęli iść do Nowego Jorku. Zmieniali swoje tempo raz po raz. Czasami szli truchtem, a czasem nawet biegli. Wszystko zależało od prowadzącego, którym było to dziwne zwierzę i Fank. Pingwin po drodze nawet nie obejrzał się na Ersę. Poczuł coś do niej, a teraz wszystko to przepadło bez śladu. Po kilku godzinach marszu kot zarządził przerwę na jedzenie. W prawdzie Nick potrzebował samotności, ale podszedł do niego Bezimienny Joe i usiadł obok niego na ziemię. Syjam przez chwilę nic nie mówił. Można by było pomyśleć, że się przygląda, ale teraz była już noc. Po kilku minutach zagadnął do pingwina:

- Co jest, stary?

- Nic takiego - odpowiedział mu Nick

- Wiesz każdy mógłby pomyśleć, że się przyglądałem, ale ja się wsłuchiwałem.

- W co takiego? - zapytał od niechcenia pingwin

- Głosy. Głosy Supermutantów.

- Supermutanci? Co to?

- Coś o wiele gorszego od ghuli. Roi się od nich po drodze do Nowego Jorku.

- Jak je ominiemy? - spytał Nick po raz pierwszy od dłuższego czasu zaciekawiony.

- Pójdziemy przez Labirynt Hallantiego.

- Nie brzmi zbyt obiecująco.

- Nie martw się. Tam można spotkać tylko ghule. Poza tym to wszystko jest pod ziemią, czyli w starych metrach z dala od Supermutantów.

Nickowi nie brzmiało to zbytnio obiecująco. Postanowił się wsłuchiwać w głosy Supermutantów. Nie słyszał wiele, aż po kilku minutach głosy zdawały się coraz głośniejsze. Pingwin popatrzył na innych. Nikt nie miał dobrej miny. Każdy jakby na coś czekał. Nick popatrzył na pobliską ścieżkę i nagle zobaczył w niej cień. "Supermutanci!" - krzyknął Fank. Wskazał szybko drzwi do metra. Zastępca szybko otworzył drzwi i machał ręką w kierunku drzwi pokazując, aby poszli tamtędy. Nick poszedł jako jeden z pierwszych. Słyszał, tylko strzały i szorstkie głosy Supermutantów. Nie chciał wiedzieć, co się tam dzieje. Zaraz, po tym jak miał wejść Supermutant wpadł na schody z siekierą w ręku i zaczął masakrować po kolei członków gangu. Zajęło mu to kilka sekund. Popatrzył na zastępcę i Nicka, którzy stali obok drzwi. Dziwne zwierzę chwyciło karabin w ręce, a Nick znieruchomiał. Wiedział, że zastępca krzyczy, aby przeszedł przez drzwi, ale ten stał w miejscu widząc w przerażających oczach Supermutanta śmierć.

Następna część >>

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki