Fandom

Pingwiny z Madagaskaru fanfakty Wiki

Podróż: Rozdział 2

1103strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

Autorstwa użytkownika Wojti2000 (dyskusja). Soból kopnął Łysego, powodując to że upuścił składak.

-Nie poddam się czerwony!

-Nazywam się Witalij, miło mi.

Łysy zaczął bić kijem baseballowym Witalija który wydawał się niewzruszony, w końcu kij się złamał a Witalij złapał za skrzydło Łysego i zmiażdżył je w swojej metalowej łapie. Jednakże nie udało mu się, Łysy złapał za kark sobola drugim skrzydłem i ugryzł go dziobem w ucho. Witalij puścił skrzydło pingwina który zeskoczył z niego, wziął swój składak i strzelił w serce Witalija. Ten niewzruszony zaśmiał się i skoczył na Łysego z zamiarem skręcenia karku. Pingwin uniknął ciosu, a w sobola ktoś z tłumu rzucił granatem. Wybuch oderwał metal z lewej łapy który odsłonił zwiotczałą łapkę. Łysy oddał w nią kilka strzałów co rozjuszyło Witalija w którego zaczęli rzucać koktajlami Mołotowa, granatami, metalowymi przedmiotami, kamieniami a nawet rakietami. Po pewnym czasie do walki z tłumem dołączył się borsuk. Strzelił z karabinu do Łysego. Tego ochronił Kartan.

-TYLKO JA zabiję Łysego, nie ty, debilna pralko!- ryknął krokodyl w stronę cyborga i rzucił się na niego z morgenszternem którym uderzył w system respiracyjny. Cyborg zaczął charczeć, i po chwili upadł na ziemię. Łysy był poraniony i miał siniaka pod okiem ale walczył dalej z Witalijem.

-Jeszcze Polska nie zginęła....

Uderzył kolbą karabinu Witalija w głowę, przez co ten upadł na ziemię.

-....póki my żyjemy.

Łysy ciężko oddychał, jego skrzydło było złamane.

-Szybko, wyleczcie go!- krzyknął Kartan.

-Spokojnie pacanie. Sam.... się.... wyleczę.- powiedział Łysy.

-Nie uda ci się.

-Czemu niby?

-Za**bię cię krokodylku, tylko wrócę do Polski.

Łysy strzelił w Kartana, po czym uciekł w głąb tłumu. Borsuk i Witalij wstali.

-Łysy nigdy się nie zmieni.- powiedział borsuk.

-Ale my możemy go zmienić.- dodał Witalij.

-Nie cwaniakuj, nie masz protez.

-Luzy rajtuzy towarzyszu Anthony, zmiażdżymy ich i tak.

-Hahahaha!

-Tak, kocham tę robotę.

Anthony złapał postrzelonego Kartana, sparaliżował i uciekł trzymając go pod pachą razem z Witalijem.

Tymczasem w innym zupełnie miejscu Werfer i Horus jedli psie ciastka i patrzyli filmy akcji gdy nagle do ich pokoju wbiegł Nicolas i krzyknął:

-Kartan nie żyje!

Werfer zaczął się dławić a Horusowi stanęło serce.

-CO?

-Tak. Pojmał go cyborg.

Horus wyjął kij baseballowy, Werfer wziął swoją PPSZ, a Nicolas łom. Wsiedli do osobistego helikoptera Sergio razem z resztą gangu. Po kilkunastu godzinach dojechali do pałacu zebrań zwierząt w Azji. Pierwszy zeskoczył Werfer.

-Dobra, słuchać mnie śmierdziele! Kartan miał nadajnik na bransolecie który pokazywał gdzie jest, tak jak każdy z nas! Nadajnik pokazał że nie żyje!- krzyknął.

Z helikoptera zeskoczył też Vito - z wyrzutnią rakiet, oraz Horus - z kijem baseballowym.

-Stać! Kartana porwały roboty!- krzyknął Iksin.

Kilkanaście kilometrów dalej, w wielkim czołgu, Kartan był przyczepiany do stołu. W tym momencie do czołgu wbiegł Nicolas i uwolnił Kartana. W całym czołgu zaczęło śmierdzieć jakby się coś paliło, a z sufitu zeskoczył wielki borsuk, to był Keith.

-Witajcie gnioty.- powiedział i uderzył Nicolasa. Miał dwie rury na plecach. To z nich wydobywał się czarny dym. Nicolas wstał, a do czołgu wskoczył Horus.

-Masz poważne kłopoty, dymku!- krzyknął chihuahua i strzelił z rewolweru prosto w rurę cyborga wyginając ją lekko. Keith zaszarżował na chihuahuę, i wyrzucił z czołgu. Pojawił się Werfer z wyrzutnią rakiet.

-To stąd moja ksywa oczywiście! Werfer oznacza wyrzutnię!- krzyknął i wystrzelił w Keitha rakietą. Temu odpadł kawałek pancerza.

-Teraz Ben Tley, Teraz!- wrzasnął Werfer.

Do czołgu podjechało białe auto, i wystrzeliło ze świateł niebieskie promienie króre poraziły cyborga. Ten upadł a Nicolas wraz z resztą gangu uciekła.

-Wysłać roboty!- krzyknął ktoś z interkomu czołgu z którego wylały się momentalnie biliardy robotów. Na dachu Samochodu Ben Tleya pojawił się CKM, za którego sterami natychmiast zasiadł Kartan i zaczął strzelać w roboty. Zbliżali się już do miejsca zbioru zwierząt, wiedzieli że zwierzęta pokonają roboty, ale nagle w tłumie robotów pojawił się Witalij, biegnąc szybciej od samochodu Ben Tleya. Wskoczył na samochód i wdrapał się na maskę. Momentalnie kopnął go prąd, ale dalej wspinał się do CKMu. W pewnym momencie spojrzał w przyciemniane szyby i uderzył w nie. Postanowił że zabije Ben Tleya. Natychmiast wyciągnął całą zamrożoną mechaniczną łapkę i krzyknął:

-AZOT! TAM JEST CIEKŁY AZOT!

Po czym spadł do wody.

<- Rozdział 1. Rozdział 3 ->

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki