FANDOM


Poprzednia część

Amber razem z Kowalskim i Szeregowym weszła do dawnej siedziby dowodzenia. Rozejrzała się po pomieszczeniu szukając panelu kontrolnego. Na wierzchu go nie było, ale znalazła przynajmniej dwa miejsca, gdzie można by go schować. Skierowała się ku stojącej przy przeciwległej ścianie szafie pancernej, ale jej PipBuck zaczął pikać. Spojrzała na ekran, a następnie wyciągnęła karabin szturmowy i wycelowała go w stronę biurka.

- Kto tam jest? – krzyknęła, ale odpowiedziała jej cisza. Oddała krótką serię w powietrze. Przez chwilę było słychać parę uderzeń kopyt o podłogę. Amber kolejny raz sprawdziła wyświetlacz. Położenie czerwonego punktu zmieniło się. Według E.F.S. wróg stał parę metrów od niej, zupełnie nie osłoniony. Kłopot w tym, że nie było nikogo widać. Przez chwilę. Potem dosłownie z nikąd pojawił się stojący na tylnych kopytach kucyk o sierści białej w czarne pasy. Grzywa, uczesana w  irokez, miała te same kolory i fakturę. Zebra. W przednich kopytach trzymał wielki karabin maszynowy. Szeregowy ze strachu schował się za Kowalskim. Naukowiec, starając się nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, przesuwał się poza zasięg widzenia zebry. On nie zwrócił na nich żadnej uwagi, był skupiony wyłącznie na jednorożcu.

- Spokojnie, nie chcę ci zrobić krzywdy – powiedziała Amber delikatnie opuszczając swój karabin i uśmiechając się. 

- Jesteś kucykiem. Wy tylko krzywdzicie – odparł.

- Co? – Amber była wyraźnie zszokowana tym stwierdzeniem. – Faktycznie, bandyci może i tacy są, ale jest wiele kucyków, którzy nie pasują do tego opisu. – Opuściła karabin jeszcze bardziej, ale nie przestała celować w kierunku zebry. – Nie chcę cię zabijać. I ty mnie zapewne też nie chcesz, gdyż inaczej już bym leżała martwa. – Zebra nadal stała niewzruszona. – Ja jestem Amber Melody, a to Kowalski i Szeregowy – wskazała kopytkiem na swoich towarzyszy. – Kim ty jesteś? – zapytała nadal się uśmiechając.

- Uhlan – mruknął, ale nadal celował karabinem w głowę jednorożca. Przyjrzał się jej dokładnie, po czym dodał. – Służysz koalicji?

Amber to pytanie zbiło z tropu – przez cały czas spędzony na Pustkowiach nie zastanawiała się nad tym. Tym bardziej, że nie miała zielonego pojęcia, o jaką koalicję chodzi Uhlanowi. Zakładając, że to było jego imię, gdyż brzmiało bardziej na nazwę formacji wojskowej.

- Komu służę? Wątpię, by teraz było komu służyć. Natomiast mogę powiedzieć, czemu służę. Poprawie losu mieszkańców Pustkowi. Czynieniu dobrych rzeczy. – Zebra delikatnie obniżył swój karabin.

- Czego tu szukasz? – zapytał.

- Chcę ocalić tutejsze kucyki przed tymi złymi. Myślę, że ty też – odpowiedziała Amber. Uhlan położył swój karabin w specjalnym futerale na grzbiecie, a następnie opadł na cztery kopyta.

- Jaki masz plan?

- Najpierw pożyczamy trochę broni z tutejszych magazynów, tylko muszę znaleźć ten panel kontrolny, a następnie… wiadomo, idziemy i strzelamy. Mało to skomplikowane, ale przynajmniej skuteczne – dodała z uśmiechem. Klacz czekała na jakąś reakcję Uhlana, ale się nie doczekała. – Wiesz może, gdzie jest ten panel? – zapytała. Zebra w odpowiedzi kopnął biurko. Z blatu wysunął się jasno świecący ekran. Amber wylewitowała ze swoich juków przewód, na którego widok Kowalskiemu i Szeregowemu przyszedł na myśl kabel USB. Klacz połączyła nim panel i swojego PipBuck’a. 

Następna część

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki