Fandom

Pingwiny z Madagaskaru fanfakty Wiki

PzEq 64

1092strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij

Poprzednia część

- Panzer, wiem, że się niecierpliwisz, ale przestań stukać tym kopytem – krzyknął Sky. Stalowy Strażnik spojrzał na niego, a gdyby jego hełm miał mimikę, to zapewne malowałaby się na nim twarz o wyrazie „Ale o co ci chodzi?” – Jeszcze chwila i wszystko zawalisz, a mamy inne problemy na głowie.

- Nie przesadzaj. Ministerstwo nie robiło takich bubli – odpowiedział Panzer jak na złość uderzając metalowym kopytem o bramę do magazynu. Była to wielka metalowa płyta, na której widniał gigantyczny symbol jabłka, na którym widniały trzy koła zębate z sześcioramiennymi gwiazdkami wewnątrz. Całość była otoczona skrzydłami, a przez środek przebiegał miecz. Co ciekawe, taki sam symbol widniał na zbroi Panzera tam, gdzie powinien znajdować się uroczy znaczek. Nagle zębatki zaczęły się obracać, a po chwili wzdłuż ostrza pojawiło się pęknięcie, a sama brama zaczęła się rozsuwać. 

- Więc jednak dała radę – mruknął Panzer. – Pójdę przodem – powiedział bardziej na głos. Reszta posłała mu zdziwione spojrzenia, a z oczu Sky’a, które były skierowane to na wyrzutnię rakiet, to na granatnik, dało się wyczytać kto jak kto, ale ty więcej broni nie potrzebujesz. – Kto wie, czy nie zamontowali jakiś systemów obronnych. Mój pancerz powinien wytrzymać – odparł Stalowy Strażnik, po czym zapalił zamontowaną na hełmie lampę i wszedł do magazynu. Wszyscy w napięciu wyczekiwali na jakąś reakcję. – Dobra, chyba jest bezpiecznie – powiedział Panzer po chwili. Pozostali podążyli za nim. Nagle rozległ się dźwięk karabinu. Sky instynktownie schował się w wejściu i wzrokiem przeczesywał wnętrze. Pingwiny się rozproszyły starając się zdezorientować strzelca. Po chwili strzały ustrały.

- Przepraszam, nie mogłem sobie darować – odparł Panzer składając swojego miniguna z powrotem w kopyto.

- No wiesz Panzer – skomentował Sky. 

- Nie przesadzaj, to było nawet dobre – odparł Louis. – Tylko że za krótko strzelałeś. I powinieneś stanąć gdzieś, gdzie cię nie byłoby widać – poradził. Poczekał chwilę, po czym dodał. – Łysol, nic nie powiesz?

- Eee… - odpowiedział dresiarz uznając, że może sobie przywłaszczyć parę pasów amunicji, która dziwnym trafem idealnie pasowała do jego pistoletu. Widząc to Sky szybko do niego dołączył.

- Panzer, jak myślisz, gdzie może być ta wyrzutnia? – zapytał Skipper. Potem się zorientował, że Stalowy Strażnik także podbiegł do sekcji z amunicją, a dokładniej do pocisków rakietowych i granatów. – Jeszcze ktoś? – spojrzał po swoich żołnierzach. Louis poślizgnął się do grupki.

- Rico, przydasz się – krzyknął Łysy, gdy zawartość kieszeni w jego bluzie osiągnęła wartość maksymalną. Psychopata dołączył do całej reszty. Skipper zrezygnowany skierował się przeciwną stronę, gdzie widniały różne bronie.

- Panzer, Sky, wiecie może, dlaczego część z tych pocisków ma takie oznaczenia? – zapytał pary kucyków Louis.

- Bo to magiczna amunicja. Czerwona podpala, pomarańczowa eksploduje, zielona oblepia kwasem, niebieska wyłącza roboty – wyjaśnił ciężkozbrojny.

- Teraz mi to, k*rwa, mówisz? – odparł Łysy, według którego takie kolory taśm były skutkiem niedoborem materiału, a następnie powyciągał z kieszeni wszystkie normalne taśmy, a z Rico te kolorowe i pozamieniał je miejscami.

- Ale musisz pamiętać, że one szybko zużywają broń - dokończył Stalowy Strażnik, ale te słowa były skierowane bardziej do dresiarza niż Louisa.

- Eee tam, mój składak jest nie do zdarcia – odgryzł się Łysy.

Panzer mruknął coś pod nosem tak cicho, że hełm prawie całkowicie wyciszył. - A teraz może zajmijmy się naszą WŁAŚCIWĄ misją? – dodał, gdy zauważył, że prawie wszyscy rozpoczęli okupację magazynu amunicji.

- Wystarczy tyle? – zapytał do tej pory będący na uboczu Skipper z dwoma wyrzutniami w każdym skrzydle.

- Tak, powinno wystarczyć – odparł Panzer. – A teraz trzeba wybrać jakąś broń dla was. Chyba nie chcecie ruszać na Hard Hooves’a uzbrojeni jedynie w jakieś rzygowiny – dodał widząc zdziwione miny pingwinów.

- To co? Po karabinie? – zasugerował Sky.

- Nie widzę przeszkód – odparł Stalowy Strażnik.

- Ta, tylko, że ja już mam swoją broń – wtrącił Łysy wyciągając swój pistolet. – I nie zamienię jej na nic innego. – Sky, widząc już ją w działaniu i wiedząc, że dużo nie odbiega od kkm-ów [1], pokiwał głową uznając, że można go zostawić tak uzbrojonego. Louis, także posiadający swój pistolet, nie protestował wiedząc, że jego Magnum jest świetny tylko, jeśli walczy z mniej niż pięciorgiem wrogów naraz, optymistycznie licząc. Razem z Rico wziął po karabinie szturmowym, podczas gdy Skipper wybrał sobie karabin maszynowy. Nieobecni Kowalski i Szeregowy dostaną oba do podziału. Po prowizorycznym zamontowaniu jednej pary wyrzutni na siodle Sky’a i drugiej do zbroi Panzera, który przy okazji zabrał wystarczający zapas amunicji na nie, wszyscy opuścili magazyn. Po chwili spotkali idącą ku nim klacz jednorożca.

- Amber, co cię tak długo nie było? – zapytał Sky.

- Spotkałam takiego jednego żołnierza. Był taki miły, że mnie nie zastrzelił – odpowiedziała. – Moglibyście odwdzięczyć mu się tym samym? – dodała patrząc głównie na Panzera. Ciężkozbrojny wyczuł aluzję.

- Czy ja wyglądam na kogoś, kto strzela do wszystkiego, co się rusza? – zapytał retorycznie, a zanim ktokolwiek zdążył jakoś to skomentować dodał. – I wiem, że w połączeniu z moim pancerzem brzmi to mało przekonująco. 

- Dobraaa… - mruknęła Amber nie dając dużo wiary zapewnieniom Panzera. – Uhlan, możesz wyjść – krzyknęła w stronę pobliskiego rogu. Po chwili do grupy dołączył biało-czarny kucyk z wielkim karabinem maszynowym na grzbiecie. Gdy tylko zobaczył Stalowego Strażnika, jego broń znowu znalazła się w kopytach. Panzer rozłożył swojego miniguna, wysunął wyrzutnię rakiet, a granatnik i dziwne, kwadratolufowe karabiny skierowały się w stronę zebry. 

Następna część

Notka autora

Część trochę dłuższa niż zwykle, ale są dwie okazje ku temu. Po pierwsze, zbliżają się święta Wielkiej Nocy (Wesołego Alleluja!). Po drugie, mamy okrągłą, 100000 część Pingwinów z Equestrii [2]

Przypisy

  1. kkm – kopytny karabin maszynowy, kucykowa wersja ludzkiego rkm-u (ręcznego karabinu maszynowego)
  2. oczywiście chodzi tu o zapis binarny, zwany także dwójkowym, a nie dzieciętny

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki