FANDOM


Poprzednia część

Oddział pegazich lansjerów pędził w stronę małej formacji podmieńców. Przed nimi nastąpiło kilka małych rozbłysków białego światła. Kucyki się tym specjalnie nie przejęły. Jeszcze zwiększyły tempo lotu. Podmieńce już prawie byli ich. Po chwili się zatrzymali zszokowani. Żaden z podmieńców nie został ranny. Spojrzeli na swoją broń. Zamiast lanc mieli gigantyczne żelki. Podmieńce załadowały swoje rogi magią. W stronę pegazów poleciały promienie zielonej magii. Kucyki zostały odrzucone od wrogiej formacji. Podmieńce przegrupowały się i stojąc w miejscu szukały następnego celu Zauważył to dowódca skrytego w chmurach oddziału Gwardii Nocy. Dał swoim podwładnym znak, po czym mocno zamachnął się skrzydłami. Gwardziści wylecieli z chmur, po czym jakaś siła zawróciła ich. Kucyko-nietoperze otrząsnęły się z resztek dziwnych, różowych chmur.

- Co to jest? – mruknął dowódca, po czym polizał swe kopyto. Jego oczy rozszerzyły się w szoku. – Wata cukrowa? – dodał. Formacja podmieńców zaczęła pędzić w stronę nocnych gwardzistów. Kucyko-nietoperze przygotowały swe miecze do ataku. Dowódca profilaktycznie sprawdził, czy nie jest gumowy. Nie był. To nadal był fragment ostrej stali. Gwardziści ruszyli przeciwko podmieńcom. Formacje zbliżały się coraz bardziej do siebie. Kucyki przygotowały swój oręż do ataku. Nagle na skórze podmieńców zmaterializowały się zbroje. Tak, dosłownie się zmaterializowały. Podmience zachwiały się w locie, ale po chwili leciały dalej. Oddziały zwarły się w walce. Na pyszczkach kucyków pojawił się nieznaczny uśmiech. Wrogowie mieli na wyposażeniu miecze, ale żaden go nie używał. To była ta dobra wiadomość. Zła była taka, że ich zbroje stanowiły ochronę przed orężem gwardzistów. Podmience posłały w stronę kucyków proste zaklęcia bojowe. Dwie walczące grupy zostały rozdzielone. Widząc to Skipper wycelował w stronę podmieńców z bazooki. Reszta oddziału zrobiła to samo. Pociągnęli za spusty. Z rury wyleciała chmura baniek mydlanych. Wszyscy od razu zaczęli sprawdzać, co jest nie tak. Tymczasem niemała formacja podmieńców leciała tuż nad ziemią. Łysy wziął swój pistolet i, po przygotowanej zawczasu linie, zsunął się na poziom gruntu. Tam już czekał oddział kucyków ziemnych. Byli odziane w lekkie zbroje. Do prawego boku mieli domontowane bardzo długie piki, obecnie ustawione w pozycji prawie pionowej. Kucza formacja ustawiła się w szerokim szyku. Nad nimi zawisł oddział pegazich kirasjerów. Kuce ziemskie opuściły swą broń. Przed nimi wyrosła długa na 5 metrów ściana włóczni. Łysy przygotował swój pistolet do strzału. Odbezpieczony? Jest. Wycelowany? Mniej więcej. Amunicja? Ostatnio była. Wszystko jak powinno być. Pingwin pociągnął za spust. Na czole najbliższego podmieńca pojawiła się mokra plama. Ciecz spływała po jego twarzy. Zaczęła mu kapać z górnej wargi. Podmieniec oblizał się. W chwilę zlizał całą czekoladę z twarzy. Łysy wystrzelił jeszcze raz, tym razem w ziemię. U jego płetw pojawiła się kałuża czekoladowego mleka. Wystrzelił w niebo. Wszystkich zrosił delikatny, czekoladowy deszcz.

- Co sie tu, do k*rwy nędzy, dzieje?

Następna część

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki