FANDOM


Poprzednia część

- Spokojnie Fluttershy - szepnął jej Kowalski. - Łysy po prostu ma specyficzne poczucie humoru. Z całą pewnością by tego nie zrobił.

- Skąd to wiesz?

- Bo jeszcze żyję. - Kowalski chciał powiedzieć to jak najbardziej poważnym tonem, jednak pojawiło się ironiczne zabarwienie.

- Łysy, wiesz, że to nie było śmieszne. - Pinkie w końcu odzyskała mowę po tym przedstawieniu. - Grożenie śmiercią innym kucykom nie jest ani trochę fajne - dodała.

- Hejka, co tam porabiacie? - powiedziała Rainbow wlatując do pomieszczenia. Potem zauważyła skuloną w kącie Fluttershy. - Co jej zrobiliście?

- Nic takiego. Po prostu powiedziałem jej, co zrobiłem w Everfree - wyjaśnił Łysy.

- Co tam robiłeś?

- Zabiłem atakującą mnie manticorę - odparł dresiarz tonem sugerującym, że robi to co trzy-cztery dni.

- Sam ją pokonałeś? - zapytała z niedowierzaniem. - Jak?

- Normalnie, składakiem. - Wskazał na swój pistolet. Rainbow wpatrywała się na niego z miną wyrażającą skrajne zdziwienie.

- Tym? Czy to w ogóle jakoś działa?

- Tak, i to bardzo dobrze. Mógłbym ci to teraz pokazać, ale nie chcę sprawdzać, jak Shutterfly [1] na to zareaguje.

- Ona ma na imię Fluttershy.

- Też ładnie.

- A pokażesz to... coś w akcji? - zapytała Rainbow wskazując kopytem na składaka czując, że to będzie czadowe.

- Tylko znajdź jakiś cel.

W tym czasie Pinkie i reszta pingwinów dała radę uspokoić Fluttershy na tyle, by mogła zająć się swoimi zwierzątkami. Wprawdzie nadal trochę bała się podejść do Łysego, więc dresiarz postanowił (czyt. został zmuszony) pokręcić się trochę po mieście. Za nim poleciała Rainbow mając nadzieję na zobaczenie w akcji pistoletu.



Pinkie, twierdząc, że ma ważną sprawę, zaprowadziła pingwiny do zaciemnionego pomieszczenia. Jednak wyczulone masą nocnych misji oczy komandosów dały radę dojrzeć zarysy kilku skulonych ciał.

- Te, włącz ktoś światło - krzyknął któryś z pingwinów. Potem rozległy się rytmiczne uderzenia kopyt o podłogę. Po chwili całe pomieszczenie zostało skąpane w świetle.

-NIESPODZIANKA!!! - wydało na raz parę dziesiątek kucykowych gardeł. Pinkie, chowając noktowizor, przedstawiła zgromadzonym kopytnym oddział.

- Pinkie, czy ty naprawdę musisz robić przyjęcie powitalne nawet zwierzętom? - Do zgromadzonych podeszła lawendowa klacz z prostą, fioletową grzywą z różowym pasmem. Spod niej wystawał spiralnie skręcony róg. Na zadku nosiła symbol z gwiazdą.

-Twi, to nie... - zaczęła Pinkie, ale przerwał jej Szeregowy krzycząc z wielkim entuzjazmem

- JEDNOROŻEC!!! - i przytulił się do klaczy. Twilight była conajmniej zdziwiona reakcją pingwina, a także faktem, że przemówił.

- To na czym ja skończyłam... Twi, oni przybyli z innego świata i nie są zwykłymi zwierzętami, tylko komandosami.

Mózg Twilight próbował przetworzyć otrzymane informacje. Grupka nielotnych ptaków umiejąca mówi i twierdząca, że są komandosami z innego świata. A co najdziwniejsze - jeden z nich się do niej przytulał. I to było coś więcej niż przyjacielski uścisk, chociaż jeszcze nie wskazywał na nic więcej. Chyba.

- Z innego świata? Jak się tu dostali?

- No więc - zaczął Kowalski, a Skipper, Rico, Louis i Łysy od razu gdzieś pobiegli - mój teleporter... – Naukowiec zaczął długi, nieciekawy monolog.

Następna część

Przypisy

  1. gag z odc. "Princess Twilight Sparkle"

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki