FANDOM


Poprzednia część

Szereg kucyków ziemnych w lekkich zbrojach blokował drogę do głównej bramy Canterlot. Ich broń, długie piki, były obecnie podniesione, ale to się mogło w każdej chwili zmienić. Stojący na czele dowódca, na co wskazywała bardziej ozdobna zbroja niż u reszty, zmierzył okiem przeciwników. Dwie setki podmieńców galopowały po ziemi. Kolejna setka unosiła się nad nimi. Dowódca pikinierów zerknął w górę. Pół setki pegazów w kolczugach wisiało nad nimi. Ich szable były w pozycji bojowej. Obok nich przeleciała dziesiątka innych pegazów. Byli odziane w lekkie zbroje oraz uzbrojeni długie lance. Klin lansjerów pędził w stronę wrogów. Podmieńce wystrzelili w stronę pegazów. Kucyki także przyspieszyły. Klin pegazów wbił się przez podmieńce. Lance przebiły chitynę na skórze przeciwników. Pegazy nie zwolniły tempa. Klucz lansjerów wyleciał z drugiej strony wrogiej formacji, uszczuplonej teraz o jakąś jedną piątą. Kolejna dwudziestka podmieńców ruszyła za pegazami. Tymczasem pozostali zmiennokształtni podążali dalej w stronę Canterlot. Equestriańscy pikinierzy opuścili swą broń do poziomu. Na widok wielkiej ściany włóczni podmieńce próbowały się zatrzymać. Jednak siłą rozpędu pierwsze dwa szeregi nadziały się na piki. Pozostałe podmieńce uniosły się w powietrze, gdzie się połączyły ze swoimi lecącymi pobratymcami. Pegazi kirasjerzy ruszyli im naprzeciw. Połyskujące szable zanurzyły się w ciałach wrogów. Zielona maź trysnęła z ran zmiennokształtnych. Niecałe trzy dziesiątki podmieńców spadło bez życia na ziemię. Kirasjerzy nie przestali atakować. Pegazy cięły przeciwników bez litości. Połyskujące w słońcu szable kolejny raz przecięły ciała wrogów. Podmieńce padały niczym muchy. Pegazy coraz bardziej wbijały się w formację zmiennokształtnych. Widząc to podmieńce przystąpiły do taktycznego odwrotu.

- Panie sierżancie, widział pan kiedyś, by podmieńce uciekały z pola bitwy? – zapytał się jeden z pegazów jednocześnie podnosząc przyłbicę hełmu. Był to żółty ogier. Widać było także pasmo jego rudej grzywy.

- Jeszcze nie, ale może w końcu ich dowódcy poszli po rozum do głowy – wydobyło spod hełmu innego kirasjera. – Albo to jakaś taktyka. Szable do boju i obserwować otoczenie – rozkazał. Wszyscy zamknęli przyłbice na hełmach. Szable znowu zabłysły. – I gdzie są lansjerzy, jak są potrzebni? – mruknął pod nosem. Tymczasem klucz lekko opancerzonych pegazów uzbrojonych w lance właśnie wyszukiwał dogodnego celu do szarży. Nagle zobaczyli dużą grupę podmieńców dosłownie stojących na ziemi. Lecący na czele pegaz wskazał ich kopytem. Formacja wykonała ciasny nawrót i pędziła w stronę grupy zmiennokształtnych. Dowódca teraz zauważył podejrzany ruch we wrogiej formacji. Zupełnie jakby horda podmieńców wzięła w otoczenie kogoś, a ten ktoś się nie poddawał. Ale wśród nich nie było widać żadnego kucyka. Tylko jednolita, ciemna jak pancerze podmieńców masa. A jeżeli to nie kucyk, to kto? Przyjrzał się dokładniej. Jakiś podmieniec właśnie został wyrzucony z kręgu. Bezwładnie, jeszcze ogłuszony bardzo mocnym uderzeniem przeciwnik wznosił się w stronę formacji lansjerów. Podmieniec zaczął spadać, po czym rozpoczął chaotyczne machanie skrzydłami. Pokręcił głową i szczerząc kły spojrzał w dół. Kątem oka zobaczył jakieś podejrzane ruchy. Spojrzał tam i zobaczył klucz pegazich lansjerów.

- Z dwojga złego ci już lepsi – mruknął pod nosem stojąc w miejscu. Pegazie lance przebiły jego ciało. Lansjerzy wykonali ciasną pętlę i zbliżali się w stronę hordy podmieńców. Tymczasem na ziemi…

Następna część

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki